O NAS

Fundacja Pocancerowani powstała z inicjatywy dwójki młodych i energicznych osób Ewy i Marcina, byłych pacjentów oddziału onkologicznego Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i podopiecznych Fundacji Spełnionych Marzeń.

Właśnie z myślą o możliwości podtrzymania kontaktu z ogromną grupą podopiecznych, którzy osiągnęli pełnoletność, ale nadal potrzebują wsparcia, powstała najpierw grupa Pocancerowani pod opieką Fundacji Spełnionych Marzeń, a następnie samodzielna Fundacja PoCANCERowani. Jej misją jest integracja i aktywizacja dorosłej społeczności onkologicznej.

Pocancerowani prowadzą portal internetowy, w którym przedstawiają świat oczami pacjenta, który zmaga się z RAKiem. Swoją postawą pokazują, że można wiele! Portal to miejsce, gdzie każdy może podzielić się swoimi doświadczeniami i przeżyciami – współtworząc społeczność onkologiczną. Pocancerowani to również fanpage na www.facebook.com/PoCANCERowani, na którym każdego dnia wspieramy, dyskutujemy, dzielimy się swoją energią.

Pocancerowani prowadzą również internetowe RADIO ON oraz organizują spotkania dla społeczności onkologicznej w klubokawiarni CANCER CLUB.

Do pobrania:

POCANCEROWANI

ewa

EWA

Choć miałam inny plan na życie to kolejny raz przekonałam się, że w życiu nie ma co planować. Jestem tu, gdzie jestem, robię fantastyczne rzeczy i nie żałuję tego, co za mną, a trochę tego było... Kiedyś chciałam zmieniać świat, a dziś już wiem, że największe zmiany zachodzą w nas samych, i to od nich należy zacząć. Uważam, że to człowiek człowiekowi jest najbardziej potrzebny do szczęścia i mocno wierzę, że wszystko, co się dzieje, nie dzieje się bez przyczyny.
marcin

MARCIN

Hmm... O mnie?? Nie lubię pisać o sobie, ale niech będzie. Od małego uwielbiałem sport, i tak mi zostało :) Interesuję się motoryzacją oraz elektroniką, a także wszystkim tym, co jest z nimi związane. Moją największą pasją do czasu zachorowania na złośliwą odmianę nowotworu kości była wspinaczka. Choroba całkowicie odmieniła moje życie, dosłownie wywróciła je do góry nogami. Nowotwór odebrał mi część mnie - amputowano mi lewą nogę. Musiałem się na nowo uczyć żyć z protezą, z wszelkimi barierami, które nagle pojawiły się na mojej drodze. Zacząłem walczyć o siebie i o normalne funkcjonowanie. Chęć przezwyciężenia nowotworu dała mi siłę do walki i ogromną motywację. Choroba oprócz bólu i strachu przed jutrem pozwoliła mi dostrzec to, czego do tej pory nie widziałem, a co cały czas było wokół mnie. W trakcie leczenia inaczej zacząłem spoglądać na świat, i ludzi… Ludzi, którzy przestali się odzywać i traktowali mnie jak trędowatego, ale też tych, którzy nie opuszczali mnie w tych najcięższych dla mnie momentach. Choroba wywołała u mnie głębsze przemyślenia oraz refleksje. Z niektórych dopiero teraz, rok po zakończonym leczeniu, zaczynam sobie zdawać sprawę. Leczenie przewartościowało moje dotychczasowe życie. Dzięki niej więcej zyskałem niż straciłem. Dziś mogę powiedzieć jedno - jestem najlepszym dowodem na to, że można wygrać z nowotworem i wrócić do normalnego życia bez żadnych ograniczeń.